• Wpisów:21
  • Średnio co: 65 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 10:51
  • Licznik odwiedzin:3 739 / 1451 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Gdybym kogoś pominęła... Blog już jest. Zapraszam. I bardzo przepraszam za całą zaistniałą sytuację, ale wydaje mi się, że nie ma sensu pisać tu opowiadania, jeżeli rozdziały zanikają...

http://beeednarek.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Niestety wystąpiły pewne komplikacje na blogu i jeżeli nie uzyskam szybkiej odpowiedzi od pingera to będę zmuszona usunąć bloga i zrobić drugiego. Oczywiście w takim przypadku każdy, kto mnie obserwuje dostanie wiadomość i link nowego konta. Wszystkie wpisy, które były do tej pory na blogu, będą o to się nie martwcie. A licznik to nie wszystko, trochę szkoda bo było już 650 wyświetleń no, ale wierzę, że jeszcze nadrobimy to. Jutro szczegóły Pozdrawiam bardzo gorąco
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

W progu stała Kornela, przyjaźnie się do mnie uśmiechnęła.
- Hej Julka. Jesteś gotowa ? Kamil już czeka na dole.
- Tak, chwilka pójdę tylko po torbę. – Za chwile wróciłam znów na korytarz, założyłam w pośpiechu buty i kurtkę, zamknęłam drzwi na klucz i wyszłyśmy z bloku. Zespół pojechał busem, a my miałyśmy z Kornelą jechać z Kamilem jego samochodem. Siostra wokalisty siadła na tyle, a ja na miejscu pasażera, obok kierowcy, którym był Kamil. Przywitałam się jednocześnie wchodząc do auta.
- Cześć.
- Siemka. Wszystko wzięłyście ? Nie trzeba będzie wracać ?
- Ja mam chyba wszystko. – Odpowiedziała siostra.
- Ja też. – A za nią ja.
- Ok, to jedziemy.
Droga zapowiadała się naprawdę długa. Kamil włączył radio i skoncentrowany prowadził auto. Ja z Kornelą sobie gawędziłyśmy. Przez ostatnie kilka dni strasznie ją polubiłam. Była naprawdę miła. Jechaliśmy już może trzecią godzinę, była już dwudziesta druga. W radiu właśnie leciała moja ulubiona piosenka Boba Marleya „Three little birds”, oparłam głowę o rękę, która spoczywała obok okna, zamknęłam oczy i siedziałam zrelaksowana, wsłuchując się w muzykę. Nagle Kornela z tyłu zaczęła krzyczeć coś do Kamila :
- Boże Kamil uważaj ! Pozabijać nas chcesz ?! – Spojrzałam przed siebie, samochód stał naprzeciw wielkiego drzewa.
- Co się stało ? – Spytałam przestraszona.
- Wjechałem w poślizg. – Odpowiedział lekko zdenerwowany.
- Jak byś się nie zagalopował to byś nie wjechał ! O czym ty myślisz ?! – Kornela ciągle na niego wrzeszczała.
- Jezu to może sama prowadź. A nie mądra jesteś jak siedzisz z boku. Tak to się boisz zdawać prawo jazdy, a teraz się drzesz na mnie jakby nie wiem co. Zmęczony jestem i tyle, nie spałem całą noc. Jak się boisz ze mną jeździć to trzeba było jechać z chłopakami. – Kamil krzyczał na dziewczynę zdenerwowany. Nagle zapanowała cisza. Korneli zrobiło się chyba głupio i już nic mu nie odpowiedziała.
- Kamil, jak jesteś zmęczony to może Cię zmienię ? – Zapytałam z lekką obawą, bo chłopak był tak zdenerwowany, więc myślałam, że na mnie też zaraz się wydrze.
- Tak ? A potem będę płacić pięćset złoty mandatu ? Nie, dzięki. – Odpowiedział nerwowo.
- Dlaczego pięćset złoty mandatu ? O co Ci chodzi ? – Spytałam z lekką ironią.
- Przecież nawet nie masz prawa jazdy.
- A skąd wiesz, że nie mam ? – Po tych słowach chłopak skierował swój wzrok na mnie.
- To dlaczego nie masz samochodu ?
- Bo wiesz są ludzie, których nie stać na wszystko i niestety nie mają tak, że jak sobie czegoś zapragną to od razu to dostają, jak co niektórzy. Jeżdżę jak jestem u rodziców ich autem. Na własny samochód jeszcze mnie nie stać. Ale jak chcesz to proszę bardzo jedź sobie sam jaśnie panie, tylko ja chcę dojechać cała i zdrowa. – Powiedziałam już podniesionych tonem, zakładając zdenerwowana ręce na piersi, wyczekując co Książę mi odpowie.
- Dobra, przepraszam. Zmienisz mnie na pół godziny ? Bo ja zaraz zasnę naprawdę. Masz tu GPS. Jakbyś czegoś nie wiedziała to mnie zbudzisz. Ok ?
- Ta. – Przytaknęłam chamsko.
Teraz Kornela siedziała obok mnie, ja przy kierownicy, a Kamil na tyle spał.
 

 
- Mieszkasz sama ?
- Tak. – Odpowiedziałam.
- A przed studiami, gdzie mieszkałaś ?
- U rodziców w Poznaniu.
- A co po studiach ? Wracasz do Poznania ?
- Wiesz co ? Sama nie wiem. Zależy, gdzie znajdę lepszą pracę. – Powiedziałam siląc się na uśmiech w jego stronę.
- A chłopak ? Masz chłopaka ? – Spytał mężczyzna z lekką obawą w oczach.
- Nie, nie mam i proszę Cię nie rozmawiajmy o tym dobrze ? Mój ostatni związek źle się skończył i nie chcę do tego wracać. – Patrzyłam się na swoje ręce, w oczach wezbrały mi się łzy, a ja bałam się teraz spojrzeć Kamilowi w oczy.
- Dobrze, przepraszam.
- Ok, nic się nie stało. – Otarłam łzę, która popłynęła po moim policzku i w końcu spojrzałam mu w oczy. Widać było, że był skrępowany całą tą sytuacją i nie wiedział co powiedzieć. Położył swoją ciepłą rękę na moim policzku i kciukiem otarł mi kolejną łzę, która popłynęła z moim oczu nieświadomie, po czym mnie przytulił. Po chwili zdałam sobie sprawę co ja robię.
- Kamil chyba powinieneś już iść, rzeczywiście jestem trochę zmęczona.
- Dobrze to ja się zwijam, a ty idź się prześpij. Przyjechać jutro po Ciebie na próbę ? – Zapytał z troską.
- Nie, nie trzeba przyjdę od razu po zajęciach.
- Ok, to do jutra. Trzymaj się mała. – Zarzucił szybko swoją kurtkę na siebie i wyszedł.
Podeszłam do okna i patrzyłam jak Kamil wychodzi z bloków, a następnie wyjeżdża z parkingu. Siadłam na parapet, skuliłam nogi pod brodę i zaczęłam szlochać jak mała dziewczynka. Po 20 minutach wzięłam pamiętnik i zaczęłam pisać.

***

Drogi pamiętniku !
Po próbie był u mnie Kamil. Zapytał, czy mam chłopaka. I wszystko znów powróciło. Wszystkie wspomnienia, które tak bolą. Minęły już dwa lata, a gdy sobie o tym wszystkim przypomnę, czuję się jakbym znowu tam była. Przeżywała to jeszcze raz. Nie chcę już tego. To mnie męczy. Chcę zapomnieć. Chcę wymazać te trzy lata mojego życia ze świadomości. Tak po prostu wyprosiłam Kamila z domu. Nawet nie zdążył wypić kawy. Boże, co on sobie o mnie musiał pomyśleć. Jest kompletną idiotką.

***
Następnego dnia poszłam na zajęcia, po zajęciach ruszyłam spacerkiem do studia. Kiedy doszłam na miejsce Kamil właśnie wychodził z samochodu. Szeroko się do mnie uśmiechnął, po czym przywitał się ze mną.
- Hej. Jak tam ?
- Hej. Już dobrze. Kamil… - Zaczęłam niepewnie.
- Słucham. – Zamknął drzwi samochodu, a następnie spojrzał w moje oczy poświęcając już cała uwagę na mnie.
- Bardzo Cię przepraszam za wczoraj. Jest mi teraz cholernie wstyd.
- Ej no przestań. Nic się takiego nie stało. Miałaś po prostu chwilę słabości.
- Ale… - Nie dał mi dokończyć.
- No nie tłumacz się, rozumiem ok. ? Nie mówmy już o tym. Idziemy ? – Zapytał i spojrzał na budynek.
- Tak. - Pokierowałam się w stronę studia za Kamilem. W duchu bardzo się cieszyłam, że mężczyzna nie pytał o nic i mnie zrozumiał. Weszliśmy do studia. Wszyscy już byli obecni, więc zaczęliśmy próbę.
Wychodziło nam już coraz lepiej. Przez kolejne dni mieliśmy jeszcze kilka prób. Był czwartek Kamil z Kornelą mieli wieczorem po mnie przyjechać a w piątek zaczynała się już trasa. Spakowana, zwartka i gotowa, oglądałam telewizję wyczekując na dwójkę rodzeństwa. Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

- To na pewno nie jest dla Ciebie kłopot ? – zapytałam niepewnie.
- Oj wsiadaj. Nie marudź. – Zaczął się śmiać po czym zamknął za mną drzwi i wsiadł do samochodu.
- Gdzie Cię zawieść ?
- Jedź cały czas prosto, potem skręć w prawo.
- Ołkeej.
Byłam bardzo zmęczona, oparłam się o szybę i oglądałam krajobrazy.
- Zmęczona jesteś ? – zapytał mężczyzna.
- To u mnie norma.
- Ty śpisz w ogóle dziewczyno ? – zapytał, spoglądając na mnie.
- Zdarza się. – lekko się uśmiechnęłam, następnie nakazałam mu wjechać na moje osiedle.
- To tutaj. Wpadniesz na kawę ? – Spytałam.
- Idź się może zdrzemnij, naprawdę jesteś zmęczona. Może innym razem.
- Oj przestań i tak nie pójdę spać, a muszę się jakość odwdzięczyć za podwiezienie. To co idziesz ?
- No dobra, ale wychodzę i ty od razu idziesz spać.
- Się zobaczy.
- Czyli mam nie iść ? – Zaczął kierować się aktorsko znów do samochodu.
- Oj no zgoda, chodź.
Weszliśmy do mojego mieszkania. Kamil rozglądał się po pomieszczeniu z wielkim zaciekawienie. Rozsiadł się w salonie, a ja poszłam do kuchni nastawić wodę na kawę. Z pokoju dobiegł mnie głos mężczyzny.
- Ile lat już grasz ? – Zapytał z zaciekawieniem.
- W co gram ?
- Na fortepianie. – Weszłam do salony, a chłopak siedział przy fortepianie i sobie na nim grał, jednocześnie nucąc coś pod nosem.
- Chyba z jakieś hm… 7 lat. Tak 7 lat. A ty ?
- Gram od 5 lat, czyli jakieś hm… 17 lat. Tak 17 lat. – Starał się naśladować mój głos, przy czym zaczął się ze mnie nabijać.
- Frajer. – Powiedziałam cicho, kierując się z powrotem do kuchni.
- Słyszałem. A i 2 łyżeczki kawy i 2 cukru. – Krzyczał mężczyzna przez śmiech z pokoju.
Wróciłam do salonu z dwoma kubkami kawy, postawiłam na stół i zasiadłam obok Kamila na wygodnej kanapie. Przez chwilę panowała niezręczna cisza, po jakimś czasie chłopak zaczął niepewnie rozmowę.

==========================================================================

Dziękuję za odzew w komentarzach w poprzednim rozdziale, nawet jedno słowo potrafi mocno zmotywować. Dziękuję jeszcze raz ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
***
Otworzyła mi jakaś brunetka w krótkich włosach.
- Julia ? – Zapytała kobieta, posyłając mi swój uśmiech.
- Tak. Dzień dobry. – Odpowiedziałam zakłopotana.
- Dzień dobry. Jestem Aneta menadżerka zespołu. Miło mi.
- Julia. Mi również. – Wyciągnęłam dłoń do kobiety i się przywitałyśmy.
- Wejdź. Wszyscy już są, tylko Kamil jak zwykle się spóźnia, zaraz powinien być. Poznaj zespół. To jest Radek, Piter, Zwierzu, Maciek i siostra Kamila, Kornela. Właśnie z nią będziesz śpiewać w chórze. – Wymieniając każdego, pokazywała palcem po kolei.
- Cześć. Julka jestem. – Uśmiechnęłam się i usiadłam na krzesełku.
Każdy z zespołu był dla mnie bardzo miły, mimo że się nie znaliśmy, znaleźliśmy wspólny język. Naszą rozmowę przerwał Kamil, który właśnie wchodził do studia.
- Sorry, że się spóźniłem, ale były mega korki. Oo cześć Julia. Jak tam poznaliście się już ? – Zapytał jednocześnie ściągając kurtkę.
- Pewnie, na lepszą dziewczynę trafić nie mogliśmy. – Powiedział ucieszony Maciek.
- Haha sam wybierałem. – Zaśmiał się Kamil.
- Dobra. Kamil powiedziałeś już Julce wszystko ? – Spytała Aneta, a ja patrzyłam na każdego po kolei i nie wiedziałam o co chodzi.
- Nie, jeszcze nie. Właśnie teraz zamierzam i może przejdziemy od razu do pierwszej próby. To tak Julka, mówiłem już, że ratujesz mi życie. Bo jedna z chórzystek właśnie zachorowała i nie będzie mogła z nami jechać. – Po ostatnim zdaniu wypowiedzianym przez chłopaka, rozległ się szum. Wszyscy na siebie popatrzyli po kolei, a następnie skierowali wzrok na Kamila. Potem wszyscy zaczęli coś szeptać między sobą. Nie wiedziałam o co chodzi, więc słuchałam dalej mężczyzny, a on prowadząc ze mną rozmowę, co chwilę spoglądał na nich zakłopotany.
- No i tak wyszło, że za dwa tygodnie jedziemy do Amsterdamu, gdzie zaśpiewamy 2 kawałki, bo dostaliśmy się do nominacji na najlepszego międzynarodowego artystę, to będzie oglądał cały świat w telewizji i jesteś nam potrzebna. Jeżeli chcesz to, aby się oswoić trochę, możesz z nami na weekendzie w tym tygodniu już zacząć koncertować. Zrobilibyśmy kilka prób i byś jakoś ogarnęła z Kornelką to wszystko. To jak będzie ? – Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
- No spoko. A przez dwa tygodnie ta chórzystka nie wyzdrowieje ? – Nagle zapadła cisza i wszyscy patrzyli się na Kamila, jakby byli ciekawi co odpowie.
- Obawiam się, że nie.
- Rozumiem. A ja będę potrzebna tylko na ten Amsterdam ?
- Nie, jeżeli Ci się u nas spodoba, będziesz z nami koncertować cały czas.
- Aa. Ok.
- To co zaczynamy próbę ? Kornela Ci da teksty, najpierw posłuchasz, a potem już może będziecie coś próbować ok ?
- Ok.
Zaczęliśmy próbę, już coś tam trochę śpiewałam. Kolejną mieliśmy mieć jutro. A w piątek już zaczynały się koncerty. Po próbie, ubrałam się i już chciałam wychodzić lecz nagle zatrzymał mnie głos wokalisty.
- Podwieźć Cię ?
- Nie, nie trzeba zamówię taksówkę.
- Znowu będziesz musiała czekać pół godziny. Chodź nie wstydź się.- Wyszliśmy razem na zewnątrz i otworzył mi drzwi do samochodu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
- Tak, zgadza się.- Domyślałam się już o co chodzi, ale starałam się zachować normalny ton głosu, mimo tego, że chciałam krzyczeć z radości.
- Z tej strony Kamil, niestety mam złą wiadomość.
- Jaką ? – Już trochę się przestraszyłam i zwątpiłam.
- Niestety będziesz musiała trochę zaniedbać szkołę i rodzinę, bo jeździsz teraz ze mną po koncertach. – Powiedział to radośnie.
- Naprawdę ? Jeju, dziękuję Ci strasznie.
- Nie ma za co. To ja dziękuję. Ratujesz mi życie dziewczyno, ale szczegóły później. Mogłabyś za godzinę wpaść do naszego prywatnego studia ? Zaraz Ci przyśle sms z adresem ? Ok ? – Zapytał.
- Oczywiście. Czekam na sms. – Odpowiedziałam, a na twarzy miałam coraz większego banana.
- Ok to do zobaczenia. – Po tych słowach rozłączył się.
A ja zaczęłam krzyczeć ze szczęścia. Nie odkładałam nawet telefonu, tylko szybko wybrałam numer do mamy.
- Halo ? Mamuś ?
- Tak. Co tam kochanie ? Jak tam u Ciebie ? Wszystko w porządku ?
- W jak najlepszym porządku. Dzwonię, bo chciałam się pochwalić, że właśnie dostałam pracę.
- Julcia, po co ci to ? I tak już czasami chodzisz ledwo żywa. Jest ciężko, ale przecież jakoś dajemy radę. Jeżeli chcesz będziemy wysyłać Ci więcej pieniędzy.
- Tak, a wy wtedy nawet nie będziecie mieli co do garnka włożyć. Mamo, proszę Cię. Tym bardziej to nie jest praca na co dzień, tylko na weekendy i nie jest ona tak męcząca, a dobrze płatna.
- Jak to ? To, co to za praca ? - Słyszałam niepokój w jej głosie.
- Śpiewam w chórku u jakiejś gwiazdeczki, byłam na castingu i właśnie do mnie dzwonili, że go wygrałam, za godzinę muszę lecieć do studia i się dowiedzieć co i jak i takie tam.
- W takim razie się bardzo cieszę, bo w końcu wykorzystasz ten swój talent. Zawsze Ci powtarzałam, abyś nie siedziała bezczynnie tylko coś z tym głosem robiła.
- Bez przesady. Mamuś. Dobra ja muszę kończyć bo zaraz mam autobus. Kocham Cię. Pozdrów tatę i Zuzie, trzymajcie się.
- My Ciebie też bardzo kochamy i tęsknimy.
Jakoś mi się tak lepiej zrobiło po tym telefonie. Może dlatego, że mama bez problemu przyjęła wiadomość o mojej nowej pracy. Ubrałam się po czym wyszłam na przystanek.
Na miejscu byłam na czas. Stałam przed małym budynkiem, na zewnątrz stało 5 samochodów. Jeszcze raz sprawdziłam adres, czy to na pewno tu. Wszystko się zgadzało. Podeszłam do drzwi i lekko zapukałam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
"Często nie doceniamy tego, że jesteśmy zdrowi. Ilu ludzi chciałoby zwyczajnie oddychać, poruszać się, cieszyć się tym wszystkim co nas otacza. Ja sam często przez to, co się dzieje dookoła zapominam o tym, ale nie wtedy kiedy wychodzę na scenę, bo czuję się wtedy wiele bardziej potrzebny." - Kamil Bednarek

Autor zdjęcia : Mateusz Leszner
Strona: http://events24.pl/koncerty/kamil-bednarek-dni-gminy-dopiewo-30-06-2012-dopiewo/
  • awatar Nie zatrzymasz miłości.: @Mateusz Leszner: Bardzo przepraszam za nieporozumienie. Niestety wzięłam zdjęcie z pewnego fan page, gdzie nie było podpisanego autora, ani apelu o podpisanie zdjęcia. Jeszcze raz bardzo przepraszam.
  • awatar Gość: Proszę podpisać autora zdjęcia z aktywnym odnośnikiem do strony, w przeciwnym razie zgłaszam sprawę. Autor: Mateusz Leszner strona: http://events24.pl/koncerty/kamil-bednarek-dni-gminy-dopiewo-30-06-2012-dopiewo/
  • awatar Nie zatrzymasz miłości.: @Na zawsze razem z Wami <3: Oczywiście wpadnę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu i ze snu obudził mnie jego głos.
- Julka, wstawaj. To chyba po ciebie.
- Co ? Co się dzieje ?
- Zasnęłaś nie dawno i taksówka twoja chyba już przyjechała. – wytłumaczył chłopak.
- Aa ok. Sorry za wszystko i dzięki. – podziękowałam i otworzyłam drzwi od samochodu.
- Nie ma za co. Dobranoc. Trzymaj się. - powiedział, a jego oczy prawie się zamykały ze zmęczenia.
- Może ty też pojedziesz taksówką, chyba zmęczony jesteś ? – zapytałam, będąc już na zewnątrz.
- Nie, spoko. Poradzę sobie.- odpowiedział.
- To cześć.
Wsiadłam do taksówki tam omal też nie zasnęłam, ale dałam radę dojechać. Zapłaciłam mężczyźnie za przejazd i szybko pobiegłam do swojego mieszkania w bloku. Wzięłam prysznic, zrobiłam herbatę i siadłam na kanapie w salonie. Spojrzałam na zegarek było już po 1 w nocy. Przed chwilą chciało mi się tak bardzo spać, a teraz nie miałam nawet najmniejszej ochoty się położyć. Pewnie prysznic mnie pobudził. Pokój oświetlał blask księżyca, dziś chyba była pełnia. Siadłam na parapecie i patrzyłam przez okno. Mieszkałam na ostatnim piętrze, dlatego miałam przepiękny widok na miasto, uwielbiałam go. Postanowiłam, że nie pójdę jutro na zajęcia bo i tak będę ledwo żywa, poza tym o 15 miały być wyniki, a ja bym wtedy była jeszcze w szkole. Nie wiem czy wygram, ale wydawało mi się, że zrobiłam na rodzeństwu dobre wrażenie. Wzięłam swój ulubiony pamiętnik, który po części był już moim przyjacielem i zaczęłam pisać

***

Drogi pamiętniku
Dzisiaj, a właściwie już mogę powiedzieć wczoraj miałam 22 urodziny. A właśnie chwila, sprawdzę w telefonie, czy dostałam jakieś życzenia. No tak od Klaudii mojej największej przyjaciółki, od kilku znajomych, no i od rodziców, napisali, że przelali mi większą sumę pieniędzy, niż ostatnio z okazji urodzin. Kolejny raz głupio się czuję, ale muszę je przyjąć na razie, ponieważ trzeba zapłacić za czynsz, a już zostało mi nie wiele pieniędzy. Byłam dzisiaj na przesłuchaniu u tej gwiazdeczki, bo szuka chórzystki. Koleś całkiem przystojny, ale opinii o nim jeszcze nie zmieniam. Chociaż fajnie mnie dzisiaj potraktował. Jutro wyniki, jestem strasznie ciekawa, było dużo zgłoszeń, ale mój występ chyba im się spodobał tym bardziej, że na końcu powiedział do zobaczenia. Więc zobaczymy jutro. Ja chyba już idę spać, bo wybiła właśnie 2 i jestem trochę padnięta.

***

Dzisiaj wyjątkowo wstałam dość późno. Za oknem był piękny słoneczny i biały od śniegu poranek. Wypiłam kawę, zjadłam śniadanie i postanowiłam wyjść na miasto i kupić jakieś ciuchy, za część kasy od rodziców. Ubrałam się w czarne rurki, biały top i koszulę moro, której nie zapinałam, ponieważ tak wyglądałam o wiele lepiej. Rozpuściłam swoje długie, lekko falowane włosy i zrobiłam lekki makijaż, tradycyjnie, pomalowałam rzęsy tuszem, powieki kredką do oczu, oraz pokryłam twarz nie wielką ilością pudru. Założyłam buty, kurtkę i szalik po czym wyszłam z domu. Było dość ciepło, więc postanowiłam się przejść.
Spędziłam 3 godziny na zakupach, wróciłam do domu z pełnymi siatkami. Padłam zmęczona na kanapę, włączyłam telewizor i oglądałam jakiś nudny serial. Nagle przerwał mi dźwięk mojej ulubionej rootsowej piosenki, która wydobywała się z mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz telefony „Numer Prywatny”. Odebrałam bez zastanowienia.
- Słucham ? – odezwałam się zmęczonym głosem.
- Mam przyjemność z Julią Zawadzką ? – usłyszałam zachrypnięty głos mężczyzny, był to Kamil.
 

 
Kochani dziękuję za 500 wyświetleń. Tak jak obiecałam, zmieniam tło na blogu. W ramach wdzięczności już za chwilę wstawię dla was kolejny rozdział !
 

 
Julka z opowiadania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
- Dokładnie. Mega mnie zaskoczyłaś. Jutro do 15 przeanalizujemy z siostrą wszystko i jeżeli się dostaniesz to odezwiemy się. Na karcie zgłoszeń mamy twój numer, więc jak coś to nie będzie problemu. Cieszę się, że przyszłaś. To dobranoc i mam nadzieję do zobaczenia. – podszedł do mnie znów uścisnął mi rękę swoją ciepłą dłonią i obdarował mnie uśmiechem.
- Dobranoc. – odpowiedziałam krótko i wyszłam z pomieszczenia.
Na zewnątrz było strasznie zimno, a śnieg prószył jak oszalały. Miałam na sobie tylko kurtkę i szalik, założyłam kaptur, wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę. Najbliższą taksówkę miałam mieć za ok. 20 min, pomimo późnej pory na ulicy panowały niesamowite korki. Stałam przed budynkiem telepiąc się z zimna. Za chwilę z budynku wyszła Kornela i wsiadła do jakiegoś auta, którym przyjechał właśnie jakiś chłopak. Chyba mnie nie zauważyła. Nie daleko mnie stało czarne Audi A6 i ktoś ponownie wychodził z Domu Kultury. Był to niejaki Bednarek.
- Oo znowu się widzimy. Julka tak ? Dobrze pamiętam ? A ty jeszcze nie w domu ? – zaśmiał się chłopak.
- Tak, Julka. I znowu irytujące pytanie, jak widać, nie, nie jestem jeszcze w domu, mimo, że chciałabym już leżeć w swoim łóżku i słodko spać. – odpowiedziałam oschle.
- Podwieźć cię gdzieś ?
- Nie, dzięki. Czekam właśnie na taksówkę.
- To może dotrzymam ci towarzystwa i poczekam z tobą ?
- No nie wydaję mi się, że chcesz stać tutaj 20 minut ze mną i marznąć.
- Nigdzie mi się nie śpieszy. Może chodź do mnie do samochodu poczekamy, bo zamarzniesz zaraz.
- Spokojnie, dam radę. Gorzej z tobą. – Spojrzałam na chłopaka, który miał na sobie tylko bluzę.
- To przez ciebie ucierpię i zachoruje.
- Niby czemu przeze mnie ?
- Bo nie chcesz poczekać ze mną w samochodzie.
- Nikt ci nie karze tu stać.
- Nie karze, ale chcę.
- To stój.
Po krótkim czasie spojrzałam na faceta, którzy trząsł się cały z zimna.
- No idź już naprawdę będziesz chory. – powiedziałam.
- No to chodź ze mną. – nalegał
- A co ci tak na tym zależy, co chcesz wykorzystać mnie seksualnie ? - mężczyzna popatrzył się na mnie i podniósł jedną brew.
- Ty chyba koleś jesteś świrnięty. Dobra chodź bo się nie mogę patrzeć. – Chłopak zaczął się śmiać pod nosem i pokierował nas w stronę samochodu.
Wsiedliśmy do auta, mężczyzna od razu włączył ogrzewanie, włożył płytkę i cicho włączył muzykę. Z radia wydobywał się spokojny i refleksyjny dźwięk, a nas ogarnęła cisza. Nikt nie zaczynał żadnej rozmowy, co mi bardzo pasowało. Po chwili ogarnęła mnie miła błogość i odpłynęłam.
  • awatar thegrayreality: Oby jak najszybciej :***
  • awatar szukająca. szczęścia.: BedziooO! :*
  • awatar Nie zatrzymasz miłości: @thegrayreality: Niestety zła wiadomość. Od jutra mam remont w pokoju, mam kilka napisanych rozdziałów do przody na komputerze, który jutro zostanie wyniesiony z pokoju. Właściwie to mogę zgrać na pena i wstawić na laptopie, ale nie wiem czy znajdę czas, bo codziennie wracam do domu ze szkoły o 16 i jeszcze w domu trzeba będzie ogarniać po tym remoncie, więc kolejny rozdział może się pojawić dopiero na weekendzie, ale zrobię wszystko co w mojej mocy ;* Trzymajcie się cieplutko !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Chcecie, abym wstawiła zdjęcie fikcyjnej Julii z opowiadania ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-Witam. Kamil jestem, a to jest moja siostra Kornela- Podszedł do mnie wysoki mężczyzna w dredach i uścisnął delikatnie moją dłoń.
- Julia, miło mi – odpowiedziałam.
- Ostatnia jesteś tak ? Bardzo zmęczona ? – Zapytał, jednocześnie notując coś w dużym notesie.
- Nie da się ukryć.
- Zestresowana ? – zapytał, uśmiechając się do mnie.
- Na szczęście nie. – odpowiedziałam, odwzajemniając uśmiech.
- Masz rację, nie gryzę. To co ? Ogarnijmy to szybciutko i wracajmy do domu spać. Jakie kawałki dla nas dzisiaj przygotowałaś ?
- Adele- Someone like you, a z twojego repertuaru wybrałam „Fly away” troszeczkę we własnej aranżacji.
-Ooo. To jestem strasznie ciekawy. Chcesz śpiewać na sucho, czy coś ci podegrać na fortepianie ? – zapytał mężczyzna
- A mogłabym sama sobie zagrać ?
- Umiesz ?
- No, jeżeli chcę to chyba umiem, ukończyłam szkołę muzyczną. – odpowiedziałam z lekką irytacją na jego pytanie, tymczasem w tle słyszałam cichy chichot niejakiej Kornelii, która była tylko z mężczyzną i ze mną na sali. Zasiadając przy fortepianie, spojrzałam na nią, bo nie miałam pojęcia z czego się śmieje. Ona puściła mi oczko i uniosła kciuk do góry.
- Dobra, ok, luz. Gotowa ?
- Tak.
- To lecimy. A ty tam się nie chichraj. – Odwrócił się do siostry, która siedziała za nim i się podśmiewała.
No i zaczęłam śpiewać, chyba się podobało, bo zaraz poprosili o drugą piosenkę. Kamil był chyba pozytywnie zaskoczony, gdy usłyszał swoją piosenkę w trochę innej wersji, ponieważ cały czas gościł mu na twarzy ogromny uśmiech i lekko się bujał. Jego siostra także.
- To było…dobre ! – powiedziała siostra wokalisty, przyglądając się na mnie z niedowierzaniem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
"Większość tekstów tworzę pod wpływem jakiejś sytuacji, nic nie było pisane na siłę i dzięki temu może lepiej trafia do ludzi. Może na drugim końcu kraju jest ktoś, kto przeżył to co ja i pomyśli - nie jestem sam..." - Kamil Bednarek
 

 
Kochani ogłoszenia parafialne :
1. jeżeli będzie 430 wyświetleń wstawię 3 rozdział, gdzie Julia pozna się z Kamilem.
2. jeżeli będzie 500 wyświetleń zmienię tło na blogu.

Co wy na to ?
  • awatar marida011: Fajny blog. ;);* Pytać: http://ask.fm/Mariola021 http://ask.fm/cellmos Zapraszam: https://www.facebook.com/pages/Zakocha%C5%84ce/525950927470108 oraz do strony internetowej: https://www.facebook.com/StopZabijaniuZwierzat?fref=ts a także: https://www.facebook.com/pages/Dzia%C5%82aj-Reaguj-Czuj/216868435147058
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Umiałam śpiewać, chociaż nigdy nie wiązałam z tym przyszłości. Kiedyś nawet, a dokładnie 4 lata temu śpiewałam na weselach, ale potem zespół z którym współpracowałam został zawieszony. Hm… Może bym spróbowała. Co mi zaszkodzi. Przysłuchanie jest w poniedziałek wieczorem, czyli nie będę musiała opuszczać zajęć. Ale Bednarek ? Kto to w ogóle jest ? Wpisałam w google nazwisko i od razu mnie olśniło. Aa ! To jest to dziecko Tvn. Na przesłuchaniu będą dwa etapy, najpierw piosenka dowolna, jeżeli się spodobam, przechodzę dalej i śpiewam jakąś piosenkę tego całego Bednarka. Spokojnie zaczęłam szukać jakiś utworów, które będą idealnie pasowały do mojego głosu. Podobno sam Bednarek miał robić casting. Nie wiem, nie znam kolesia, niby jest przystojny, ale zawsze nie miałam o nim najlepszej opinii, wydawał mi się taki pusty. No ale chciałam spróbować, bo wiem, że gdyby mi się udało wygrać ten cały casting, jeżdżąc po koncertach z tym o to jaśnie panem, wiem, że bym zarabiała więcej niż na jakimś zmywaku. A potrzebowałam pieniędzy w trybie natychmiastowym już nie długo przyjdzie podatek za prąd z bloku w którym mieszkam, potem egzaminy i kolejne wywalenie kasy na studia.
Weekend minął mi przeraźliwie szybko, przez te dwa dni, co chwilę ćwiczyłam te dwie piosenki. Strasznie mi zależało. Obudziłam się bez budzika, wparowałam do kuchni, nastawiłam wodę na kawę i spokojnie siadłam na krzesełku w kuchni. Nagle spojrzałam na zegarek.
- CO ? 9:12 ? - Krzyknęłam sama do siebie.
Zajęcia zaczęły się już 12 minut temu. Jak się okazała wczoraj w nocy przed snem, zapomniałam nastawić budzik. Szybko się ubrałam, zjadłam śniadanie w biegu i zamówiłam taksówkę. Na szczęście zdążyłam na drugą lekcję. Po skończeniu zajęć, nie chciałam wracać do domu, bo za półtorej godziny miało odbyć się przesłuchanie, więc pomyślałam, że pochodzę sobie po sklepach, a następnie tam pójdę. Miałam dzisiaj pechowy dzień, najpierw zaspałam, a teraz przeraźliwie boli mnie głowa. Za chwilę miały rozpocząć się przesłuchania, więc pokierowałam się w stronę Brzeskiego Domu Kultury, gdzie to wszystko miało się odbyć. Na miejscu było masa ludzi. Zerknęłam na listę zgłoszeń, było około 70 chętnych i kolejna nie najlepsza wiadomość dzisiaj, na castingu zaśpiewam ostatnia, chyba nic już tego dnia mnie nie zaskoczy. Pewnie będę tutaj do północy, albo i lepiej. Wszyscy się strasznie denerwowali, podśpiewując pod nosem wybrane przez siebie utwory. A ja chyba zawsze byłam inna od otaczających mnie ludzi, wszystko odbierałam na luzie. Włożyłam słuchawki do uszu i przesiedziałam tak ponad 4 godziny. Przed północą na korytarzu, gdzie wcześniej czekała masa ludzi, pozostałam już tylko ja i jedna kobieta, której właśnie nazwisko zostało wyczytane i weszła do sali. Przez ten czas zabrało mi się na wspomnienia, jak jeszcze chodziłam do gimnazjum, kiedy nie miałam żadnych zmartwień, żadnych zobowiązań. Nagle moje zamyślenia przerwały słowa wysokiej brunetki, która zza drzwi wyczytała moje nazwisko.
- Julia Zawadzka.
 

 
"Jedni cię kochają, inni nienawidzą. Znajdź siebie w tym wszystkim." - Kamil Bednarek
 

 
Drogi pamiętniku!

To wszystko jest tak męczące. Ta cała rzeczywistość zaczyna mnie powoli przerastać. Nie radzę sobie. Czuję się taka samotna. Potrzebuję kogoś, czyjegoś wsparcia. Mam rodziców, na których zawsze mogę polegać, ale co mi z tego, jeżeli widzę ich raz na miesiąc, albo nawet czasami nie, pozostają nam tylko rozmowy przez telefon. Nie mogę teraz się poddać, muszę skończyć te studia, mimo tego, że jest mi cholernie ciężko. Chciałabym znaleźć też jakąś pracę, bo źle się czuję jak rodzice muszą mi przesyłać ciągle pieniądze. Podobno mają ostatnio jakieś problemy w firmie i aby przetrwać muszą wziąć kredyt, co jest kolejnym powodem, że nie mogę żyć na ich garnuszku. Już jutro moje 22 urodziny, nawet nie będę miała z kim ich spędzić, oczywiście mam dużo znajomych, których poznałam w Brzegu, ale z nikim szczególnie się nie zaprzyjaźniłam. Mam swoją przyjaciółkę w swoim rodzinnym mieście we Wrocławiu, ale ona też ma studia praktycznie na drugim końcu Polski i bardzo rzadko się ostatnio widujemy. Ach muszę kończyć bo o 9 mam zajęcia i za chwilę spóźnię się na autobus.

***

Po 7 godzinach wyszłam z budynku szkoły. Było zimno i ponuro, mimo że była dopiero 15:30 zaczynało się już robić ciemno, padał śnieg, ponieważ był początek stycznia. Wybrałam się do sklepu zrobić zakupy, aby kupić coś do jedzenia, bo od paru dni moja lodówka świeciła pustkami, nawet nie miałam czasu, aby zjeść coś ciepłego, tylko nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Stałam już przy kasie i zobaczyłam jakąś gazetę z ogłoszeniami o poszukiwaniu pracowników. Wróciłam do domu, było już dość późno, przyszykowałam kolację. Cały wieczór już miałam wolny, gdyż był piątek, więc 2 dni wolnego. Z ciepłą herbatką wylądowałam na łóżku i przeglądałam ogłoszenia. „Zmywak, sprzątaczka, opiekunka, kucharka…” i przed oczami zobaczyłam dość duże ogłoszenie. POSZUKUJEMY CHÓRZYSTKI DO ZESPOŁU BEDNAREK. PRZESŁUCHANIA 19 STYCZNIA O GODZINIE 17.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Julia (22 l.) młoda, piękna, uzdolniona kobieta po ciężkich przeżyciach, postanawia szybko znaleźć pracę, którą będzie mogła pogodzić ze swoimi studiami. Wiąże się to z poznaniem przystojnego mężczyzny, który jest wszystkim znany w Polsce, Kamilem Bednarkiem (22 l.). Mężczyzna potrzebuję pomocy, a ona mu ją oferuję. Choć Kamil podoba się Julii pod względem wyglądu, uważa go za pustego człowieka, który może mieć wszystko, czego sobie tylko zażyczy, zaś w przypadku Kamila, Julia przypadła mu całkowicie do gustu, była śliczną, wysoką szatynką o długich włosach, jednak najbardziej zaintrygował go jej charakter, była całkowicie inna niż pozostałe kobiety. Po pewnym czasie Julia dostrzega, że znany wokalista zaczyna coś do niej czuć, na początku nic to dla niej nie znaczy, jednak, gdy dowiaduje się, że mężczyzna miał ciężki wypadek i może go nie przeżyć, sama sobie zdaje sprawę, że jest on dla niej bardzo ważny.


ZAPRASZAM 1 STYCZNIA O GODZINIE 15 NA 1 ROZDZIAŁ !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Postanowiłam, że od nowego roku zacznę pisać dla was opowiadanie. Nie mam pojęcia jak to odbierzecie.

Opowiadanie nosi nazwę "Nie zatrzymasz miłości" jest to tytuł piosenki Pajujo z udziałem Kamila.

1 stycznia o godz. 15 pojawi się 1 rozdział. ZAPRASZAM !



  • awatar Nie zatrzymasz miłości: @Cień Nocy: Dziękuję ci z całego serducha. Już wpadam do Ciebie aby się odwdzięczyć :*
  • awatar Cień Nocy: ojejku musi być boskie ;D przeczytam wszystkie jednakże skomentuje dzisiaj tylko te które zdąże przeczytać :D
  • awatar SMAJL .JPG <3: KAMIL <33333333333333333333333333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›